7 rano kilka dni temu. Odwożę Ignacego (lat 4) do przedszkola. Nagle słyszę z tylnego siedzenia:
- Tato, jak wrócisz z pracy to pójdziemy na pole, weźmiemy łopaty i poszukamy dinozarłów?
Odpowiadam, że poszukać możemy, po czym zaczynam wywód o tym, jaka to jest mała szansa na takie znalezisko na naszym polu, że raczej na pustyni, bo to i tamto... Ignacy słucha i nagle przerywa:
- Ale Boba Budowniczego wyprodukowano w Warszawie!
Nie widzę związku, ale faktycznie po oglądnięciu bajki poprzedniego wieczoru Ignacy długo i głośno powtarzał słowa lektora z napisów końcowych "wyprodukowano w Warszawie".
Cierpliwie czekam na wyjaśnienie.
- Bo wiesz tato, że Bob Budowniczy i koparka znaleźli pterodaktyla?
Słowo pterodaktyl w ustach Ignacego w ogóle mnie już nie szokuje odkąd zauważyliśmy z Dorotą, że Ignacy zapamiętuje po jednym usłyszeniu takie słowa jak pulmikort czy udar bezkrwienny, a jego ludziki Duplo używają tych nazw w codziennym życiu. Są naturalnie też "dinozarły" i zabawy na "plac zabawie", ale to w końcu 4-latek.
- Naprawdę znaleźli pterodaktyla? - pytam.
- Tak tato, więc może my też pojedziemy do Warszawy poszukać?
No logiczne. Skoro Bob znalazł to my co, nie znajdziemy?
Ma ktoś może pożyczyć koparkę? Nie musi być gadająca.
Jędrzej / mamotato
- Tato, jak wrócisz z pracy to pójdziemy na pole, weźmiemy łopaty i poszukamy dinozarłów?
Odpowiadam, że poszukać możemy, po czym zaczynam wywód o tym, jaka to jest mała szansa na takie znalezisko na naszym polu, że raczej na pustyni, bo to i tamto... Ignacy słucha i nagle przerywa:
- Ale Boba Budowniczego wyprodukowano w Warszawie!
Nie widzę związku, ale faktycznie po oglądnięciu bajki poprzedniego wieczoru Ignacy długo i głośno powtarzał słowa lektora z napisów końcowych "wyprodukowano w Warszawie".
Cierpliwie czekam na wyjaśnienie.
- Bo wiesz tato, że Bob Budowniczy i koparka znaleźli pterodaktyla?
Słowo pterodaktyl w ustach Ignacego w ogóle mnie już nie szokuje odkąd zauważyliśmy z Dorotą, że Ignacy zapamiętuje po jednym usłyszeniu takie słowa jak pulmikort czy udar bezkrwienny, a jego ludziki Duplo używają tych nazw w codziennym życiu. Są naturalnie też "dinozarły" i zabawy na "plac zabawie", ale to w końcu 4-latek.
- Naprawdę znaleźli pterodaktyla? - pytam.
- Tak tato, więc może my też pojedziemy do Warszawy poszukać?
No logiczne. Skoro Bob znalazł to my co, nie znajdziemy?
Ma ktoś może pożyczyć koparkę? Nie musi być gadająca.
Jędrzej / mamotato

Komentarze
Prześlij komentarz