Wieczory są dla mojego czterolatka idealne na refleksje i poruszanie trudnych tematów. Pewnego razu, kiedy szykowaliśmy się do spania zapytał:
- Mamo, a dlaczego my już nie jesteśmy połączeni pępowiną?
Odpowiedziałam zgodnie z prawdą, że dzieci są połączone pępowiną z mamą kiedy są u niej w brzuchu, a po urodzeniu taką pępowinę się przecina, żeby dziecko mogło się rozwijać samodzielnie.
- Naszą pępowinę przeciął tata – dodałam, po czym zdałam sobie sprawę, że zabrzmiało to trochę jak wyrzut.
Mój syn trawił przez chwilę tą informację po czym rzekł pogodnie:
- Jesteśmy ciągle połączeni pępowiną, wiesz?
- Jak to? – spytałam zdziwiona, ale także niezwykle zaciekawiona.
Ignacy powiedział wówczas poważnym głosem:
- Jesteśmy połączeni pępowiną i jej nie można przeciąć wiesz…bo to jest taka pępowina miłosna!
Jakże pięknie to ujął! Czyli to właśnie Miłosna Pępowina sprawia, że zawsze myślami jestem przy moim dziecku? Czuję jakby moje serce żyło gdzieś poza mną…Podobno stając się matką decydujemy się na to, że już nigdy nie zaznamy spokoju…
Nie mówcie mi, że kiedyś przyjdzie czas na definitywne odcięcie tej pępowiny! Póki co dobrze mi z tą „miłosną smyczą” i tak jak Ignacy wierzę w to, że nic nie jest w stanie jej przeciąć!
- Mamo, a dlaczego my już nie jesteśmy połączeni pępowiną?
Odpowiedziałam zgodnie z prawdą, że dzieci są połączone pępowiną z mamą kiedy są u niej w brzuchu, a po urodzeniu taką pępowinę się przecina, żeby dziecko mogło się rozwijać samodzielnie.
- Naszą pępowinę przeciął tata – dodałam, po czym zdałam sobie sprawę, że zabrzmiało to trochę jak wyrzut.
Mój syn trawił przez chwilę tą informację po czym rzekł pogodnie:
- Jesteśmy ciągle połączeni pępowiną, wiesz?
- Jak to? – spytałam zdziwiona, ale także niezwykle zaciekawiona.
Ignacy powiedział wówczas poważnym głosem:
- Jesteśmy połączeni pępowiną i jej nie można przeciąć wiesz…bo to jest taka pępowina miłosna!
Jakże pięknie to ujął! Czyli to właśnie Miłosna Pępowina sprawia, że zawsze myślami jestem przy moim dziecku? Czuję jakby moje serce żyło gdzieś poza mną…Podobno stając się matką decydujemy się na to, że już nigdy nie zaznamy spokoju…
Nie mówcie mi, że kiedyś przyjdzie czas na definitywne odcięcie tej pępowiny! Póki co dobrze mi z tą „miłosną smyczą” i tak jak Ignacy wierzę w to, że nic nie jest w stanie jej przeciąć!
Dorota / mamotato

Droga Doroto, popłakałam się ze wzruszenia jak czytałam ten wpis. Twój mały mężczyzna jest uroczy. Zazdroszczę Wam pociechy, ale oczywiście życzę Wam jak najlepiej. A co do samej pępowiny to Ignaś ma rację. Pępowiny Miłości nie da się przeciąć. Będzie zawsze. Wiem o tym z własnego doświadczenia. Codziennie, nawet kilka razy dziennie dzwonię do swojej mamy i jak już dzwonię któryś raz z kolei moim pierwszym zdaniem jest: Tak, tak, to znowu ja - Twoja pępowina. Dlatego uważam, że wiek tutaj nie gra roli. Pępowiny Miłości nie da się przeciąć. Ściskam Was mocno!
OdpowiedzUsuńCo za uroczy mały mężczyzna, hi hi, nie każda mama doczeka się tak pięknych słów od własnego dziecka, i to tak małego :) Ale fakt, że trafnie to ujął, ja jako mama też czuję się wciąż tak, jakby coś niewidzialnego łączyło mnie z moim synkiem, na przykład gdy wyjdę bez niego z domu, to i tak coś cały czas kieruje moje myśli ku niemu... ;)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie :)
Herbatko obyś miała rację, bo póki co trudno mi się dzielić z kimkolwiek moim małym rycerzem :) pozdrawiam
OdpowiedzUsuńDzięki za miłe słowa :) Nie tylko kieruję swe myśli ku niemu, ale czym prędzej kieruję swe kroki do domu, gdy ten uroczy mały mężczyzna tam jest :) pozdrawiam
OdpowiedzUsuń