Przejdź do głównej zawartości

Tajemnicza pępowina

Wieczory są dla mojego czterolatka idealne na refleksje i poruszanie trudnych tematów. Pewnego razu, kiedy szykowaliśmy się do spania zapytał:
- Mamo, a dlaczego my już nie jesteśmy połączeni pępowiną?
Odpowiedziałam zgodnie z prawdą, że dzieci są połączone pępowiną z mamą kiedy są u niej w brzuchu, a po urodzeniu taką pępowinę się przecina, żeby dziecko mogło się rozwijać samodzielnie.
- Naszą pępowinę przeciął tata – dodałam, po czym zdałam sobie sprawę, że zabrzmiało to trochę jak wyrzut.
Mój syn trawił przez chwilę tą informację po czym rzekł pogodnie:
- Jesteśmy ciągle połączeni pępowiną, wiesz?
- Jak to? – spytałam zdziwiona, ale także niezwykle zaciekawiona.
Ignacy powiedział wówczas poważnym głosem:
- Jesteśmy połączeni pępowiną i jej nie można przeciąć wiesz…bo to jest taka pępowina miłosna!
Jakże pięknie to ujął! Czyli to właśnie Miłosna Pępowina sprawia, że zawsze myślami jestem przy moim dziecku? Czuję jakby moje serce żyło gdzieś poza mną…Podobno stając się matką decydujemy się na to, że już nigdy nie zaznamy spokoju…
Nie mówcie mi, że kiedyś przyjdzie czas na definitywne odcięcie tej pępowiny! Póki co dobrze mi z tą „miłosną smyczą” i tak jak Ignacy wierzę w to, że nic nie jest w stanie jej przeciąć!

Dorota / mamotato

Komentarze

  1. Droga Doroto, popłakałam się ze wzruszenia jak czytałam ten wpis. Twój mały mężczyzna jest uroczy. Zazdroszczę Wam pociechy, ale oczywiście życzę Wam jak najlepiej. A co do samej pępowiny to Ignaś ma rację. Pępowiny Miłości nie da się przeciąć. Będzie zawsze. Wiem o tym z własnego doświadczenia. Codziennie, nawet kilka razy dziennie dzwonię do swojej mamy i jak już dzwonię któryś raz z kolei moim pierwszym zdaniem jest: Tak, tak, to znowu ja - Twoja pępowina. Dlatego uważam, że wiek tutaj nie gra roli. Pępowiny Miłości nie da się przeciąć. Ściskam Was mocno!

    OdpowiedzUsuń
  2. Co za uroczy mały mężczyzna, hi hi, nie każda mama doczeka się tak pięknych słów od własnego dziecka, i to tak małego :) Ale fakt, że trafnie to ujął, ja jako mama też czuję się wciąż tak, jakby coś niewidzialnego łączyło mnie z moim synkiem, na przykład gdy wyjdę bez niego z domu, to i tak coś cały czas kieruje moje myśli ku niemu... ;)
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Herbatko obyś miała rację, bo póki co trudno mi się dzielić z kimkolwiek moim małym rycerzem :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Dzięki za miłe słowa :) Nie tylko kieruję swe myśli ku niemu, ale czym prędzej kieruję swe kroki do domu, gdy ten uroczy mały mężczyzna tam jest :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Mydło Wikingów

Ignacy Godlewski (lat prawie 9) dorasta. Stało się to nagle i niespodziewanie. Zaczęło się chyba od tego, że postanowił nam zrobić herbatę i na pytanie zestresowanego ojca: „Nie poparzysz się?” Odpowiedział coś w stylu: „Nie! No weź!” (Pytanie oczywiście było durne, bo nie znam osoby, która na takowe odpowiedziałaby: „Tak, pewnie się poparzę, ale najwyżej w stopniu lekkim”). W każdym razie Ignacy jak obiecał, tak faktycznie się nie poparzył i robi nam te herbaty teraz cyklicznie. Czasem dochodzi do tego jakieś zorganizowanie śniadania a ostatnio zaczął być specjalistą od rozpalania grilla. Zrobił się przy tym jakiś taki dumny i męski. Generalnie nie ma dla niego rzeczy niemożliwych i nawet czasem gdy jego tata się poddaje i mówi, że czegoś się nie da zrobić, to Ignaś mówi: „Pokaż mi to!” i okazuje się, że jednak się da! Dziś natomiast Ignacy zaskoczył nas wszystkich ponieważ postanowił zrobić mydło. I nie jakieś tam byle jakie, tylko mydło z kasztanów! Od jakiegoś czasu ten pomysł ...

Łuk

  🏹  Ignacy uwielbia strzelać z łuku i nieźle mu to wychodzi. Gdy nie ma akurat łuku pod ręką, a chciałby mieć, to go sobie robi.  💪   Gdy jesteśmy na wyjeździe - a często bywamy - a nie ma akurat sznurka, to go sobie szuka w mijanych sklepikach. Gdy znajdzie - to wiadomo - konstruuje łuk, a potem prawie każda strzała trafia do celu.  🎯 Ot, takie ma celne oko.  ☺️ 🌲  Poszliśmy ostatnio do lasu. Ignaś wziął tym razem ze sobą swój kupny łuk z długą strzałą, zakończoną taką specjalną przyssawką. Nagle wpadł na świetny pomysł, by strzelić w koronę drzew. Strzała poszybowała w górę, chwilę balansowała na napotkanej gałęzi („Mamo, tato, co teraz!?”), ale jednak spadła. Ufff!  😅 🏹  Ale ponieważ nasz dziesięcioletni syn ma czasem krótką pamięć i nie lubi uczyć się na błędach, po 10 minutach strzała odbyła swoją najdłuższą jak dotąd podróż ku niebu i zatrzymała się hen, hen wysoko, tak że ledwo ją było widać.  👀 Tato! Widzisz tę strzałę? -...

Sen kreatywnie

Utarło się przekonanie, że rodzice małych dzieci nie sypiają w nocy. Muszę obalić tę teorię. Rodzice sypiają, ale po prostu bardziej kreatywnie i w bardziej urozmaicony sposób. Niech potwierdzeniem mojej tezy będzie opis dzisiejszej rodzicielskiej nocy. Zasnęliśmy jakoś chwilę po północy. Około drugiej obudziła mnie pochylająca się nade mną rozczochrana blond czupryna, szepcząca: "Mamusiu! Mogę się przytulić?" W tym momencie zdałam sobie sprawę, że się nie wyśpię, ale oczywiście wpuściłam Ignasia do łóżka. Oplótł mnie zaraz tymi swoimi chudymi ramionami, powiedział cichutko: "Zobacz jak my teraz jesteśmy fajnie splątani Mamusiu". I zasnął. Ja oczywiście nie, bo jakoś tchu nie mogłam złapać, ale też bałam się poruszyć żeby go nie zbudzić. Około 2:30 zaczęła się uaktywniać Helena. Słychać było wyraźne kopnięcia w łóżeczko i jakieś pojękiwania. Ignacy się obudził więc zaproponowałam mu, że może położy się w swoim pokoju, a ja położę się tam z nim, bo inaczej siostra ...