- Tato, mogę Cię pogrzebać? - usłyszałem jakiś czas temu z ust stojącego za moimi plecami syna. Lekko przerażony odwróciłem głowę i zobaczyłem Ignacego Godlewskiego (lat 4), trzymającego w ręku... grzebień.
- Pogrzebać? - spytałem spokojnie.
- Trochę pogrzebać - usłyszałem, po czym Ignacy przeczesał grzebieniem moje włosy.
Kamień spadł mi z serca. To tylko dziecięce słowotwórstwo, choć mocno powiało grozą.
Na szczęście kreatywność językowa Ignacego częściej bawi, niż przeraża.
Wracając ostatnio samochodem z przedszkola usłyszeliśmy z Dorotą z tylnego siedzenia:
- Mamotato, a wiecie, że gdyby istniała taka droga, która nazywałaby się "Ryby", to byłaby bardzo zaśmieszalna?
- Zaśmiecalna? - mama Dorota próbowała rozwikłać językową zagadkę.
- Nie, zaśmieszalna! - zabrzmiała stanowcza odpowiedź 4-latka.
- Zaśmiecona? - próbowałem nieudolnie kontynuować wątek stanu czystości drogi.
- Zaśmieszalna!!!
- Nie rozumiemy - zacząłem się poddawać.
- Byłaby bardzo rozśmieszalna, prawda? - Ignacy jednak przyszedł nam z pomocą.
Prawda, droga "Ryby" niewątpliwie byłaby bardziej rozśmieszalna, niż takie pospolite grzebanie taty.
- To może Ty kiedyś, jak dorośniesz, zbudujesz taką drogę? - zapytałem, przepełniony radością, płynącą z sukcesu rozwikłania kolejnej słownej zagadki.
- Nie! Przecież ja nie będę budowlańcem, tylko strażakiem! - no jak mogłem zapomnieć. Mój syn nie będzie budował domów, ani dróg, gdy w perspektywie jest ratowanie ludzkich istot.
Najwyżej czasem zbuduje nowe słowo, przecież język polski jest bardzo bogaty. Można powiedzieć, że jest w czym grzebać.
Jędrzej / mamotato
- Pogrzebać? - spytałem spokojnie.
- Trochę pogrzebać - usłyszałem, po czym Ignacy przeczesał grzebieniem moje włosy.
Kamień spadł mi z serca. To tylko dziecięce słowotwórstwo, choć mocno powiało grozą.
Na szczęście kreatywność językowa Ignacego częściej bawi, niż przeraża.
Wracając ostatnio samochodem z przedszkola usłyszeliśmy z Dorotą z tylnego siedzenia:
- Mamotato, a wiecie, że gdyby istniała taka droga, która nazywałaby się "Ryby", to byłaby bardzo zaśmieszalna?
- Zaśmiecalna? - mama Dorota próbowała rozwikłać językową zagadkę.
- Nie, zaśmieszalna! - zabrzmiała stanowcza odpowiedź 4-latka.
- Zaśmiecona? - próbowałem nieudolnie kontynuować wątek stanu czystości drogi.
- Zaśmieszalna!!!
- Nie rozumiemy - zacząłem się poddawać.
- Byłaby bardzo rozśmieszalna, prawda? - Ignacy jednak przyszedł nam z pomocą.
Prawda, droga "Ryby" niewątpliwie byłaby bardziej rozśmieszalna, niż takie pospolite grzebanie taty.
- To może Ty kiedyś, jak dorośniesz, zbudujesz taką drogę? - zapytałem, przepełniony radością, płynącą z sukcesu rozwikłania kolejnej słownej zagadki.
- Nie! Przecież ja nie będę budowlańcem, tylko strażakiem! - no jak mogłem zapomnieć. Mój syn nie będzie budował domów, ani dróg, gdy w perspektywie jest ratowanie ludzkich istot.
Najwyżej czasem zbuduje nowe słowo, przecież język polski jest bardzo bogaty. Można powiedzieć, że jest w czym grzebać.
Jędrzej / mamotato

Och! Mały Ignaś właśnie skradł mi serce! :) Bardzo przyjemny i lekki tekst. Podoba mi się. Pozdrawiam całą Waszą rodzinkę.
OdpowiedzUsuńDziękujemy bardzo za miłe słowa :)
OdpowiedzUsuń