Przejdź do głównej zawartości

Ignacy i przyszłość

Dzieci zaskakują. Choć trudno przewidzieć co powiedzą, same często zajmują się przewidywaniem przyszłości. Co więcej, to nie jest zwykle jasnowidztwo, one są pewne na 1000%.

Rozmowa nr 1.
Ignacy i tata

- Tato, ja już nie będę mył głowy. Nigdy!
Usłyszałem kilka dni temu od Ignacego po burzliwym prysznicu. To podobno nie był dobry czas na mycie włosów. Na marginesie dodam, że według Ignacego taki czas nigdy nie istnieje.
Postanowiłem go trochę podpuścić, ponieważ chciałem usłyszeć, jak bardzo już nigdy nie umyje włosów.
- A jeśli dałbym Ci paczkę cukierków to jeszcze kiedyś umyjesz głowę? - spytałem.
- Może - odpowiedział Ignacy po chwili wahania. - Ale nie jestem pewien.
Nasz syn to jednak dobry negocjator. Nie miał jeszcze w ręku paczki cukierków (na marginesie nie dostanie jej), więc po co się określać.

Rozmowa nr 2.
Ignacy i mama

Oprócz mycia włosów, a właściwie niemycia włosów, Ignacy ma też konkretną wizję umeblowania swojego przyszłego domu.
- Lubisz mieć stół w kuchni? - usłyszałam kilka dni temu usypiając Ignacego.
- Bardzo lubię -  odpowiedziałam, ciekawa do czego zmierza ta rozmowa.
Faktycznie my nie mamy kuchennego stołu, bo mamy za wąską kuchnię. Nie wiedziałam tylko, że to może dręczyć naszego syna.
- Mamo, ja też lubię stół w kuchni, jak będę miał dom i żonę to będę miał stół w kuchni i będę Cię zapraszał do siebie i będę przyrządzał różne potrawy. Moja żona nie będzie gotować, bo będzie królewną.
- Mi też mówisz, że jestem królewną, a ja gotuję - powiedziałam trochę zazdrosna.
- A moja żona nie będzie! - skwitował Ignacy.
Swoją drogą będzie miała dziewczyna fajnie. Taki mąż, stół w kuchni i jeszcze nie będzie gotować.
- Mamo, a jak ja będę miał żonę i dzieci, to będziemy do Ciebie przyjeżdżać, wiesz? I dzieci będą mówiły, że jadą do babci Doroty.
Bardzo spodobała mi się ta wizja.
- Ty wtedy będzie stara, ale mam nadzieję, że nie umrzesz - dokończył Ignacy.

No cóż pozostaje nam też mieć nadzieję, bo chętnie byśmy zjedli posiłek przyrządzony przez Ignacego przy jego kuchennym stole. O ile do tego czasu nasz syn umyje włosy.

mamotato

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Mydło Wikingów

Ignacy Godlewski (lat prawie 9) dorasta. Stało się to nagle i niespodziewanie. Zaczęło się chyba od tego, że postanowił nam zrobić herbatę i na pytanie zestresowanego ojca: „Nie poparzysz się?” Odpowiedział coś w stylu: „Nie! No weź!” (Pytanie oczywiście było durne, bo nie znam osoby, która na takowe odpowiedziałaby: „Tak, pewnie się poparzę, ale najwyżej w stopniu lekkim”). W każdym razie Ignacy jak obiecał, tak faktycznie się nie poparzył i robi nam te herbaty teraz cyklicznie. Czasem dochodzi do tego jakieś zorganizowanie śniadania a ostatnio zaczął być specjalistą od rozpalania grilla. Zrobił się przy tym jakiś taki dumny i męski. Generalnie nie ma dla niego rzeczy niemożliwych i nawet czasem gdy jego tata się poddaje i mówi, że czegoś się nie da zrobić, to Ignaś mówi: „Pokaż mi to!” i okazuje się, że jednak się da! Dziś natomiast Ignacy zaskoczył nas wszystkich ponieważ postanowił zrobić mydło. I nie jakieś tam byle jakie, tylko mydło z kasztanów! Od jakiegoś czasu ten pomysł ...

Łuk

  🏹  Ignacy uwielbia strzelać z łuku i nieźle mu to wychodzi. Gdy nie ma akurat łuku pod ręką, a chciałby mieć, to go sobie robi.  💪   Gdy jesteśmy na wyjeździe - a często bywamy - a nie ma akurat sznurka, to go sobie szuka w mijanych sklepikach. Gdy znajdzie - to wiadomo - konstruuje łuk, a potem prawie każda strzała trafia do celu.  🎯 Ot, takie ma celne oko.  ☺️ 🌲  Poszliśmy ostatnio do lasu. Ignaś wziął tym razem ze sobą swój kupny łuk z długą strzałą, zakończoną taką specjalną przyssawką. Nagle wpadł na świetny pomysł, by strzelić w koronę drzew. Strzała poszybowała w górę, chwilę balansowała na napotkanej gałęzi („Mamo, tato, co teraz!?”), ale jednak spadła. Ufff!  😅 🏹  Ale ponieważ nasz dziesięcioletni syn ma czasem krótką pamięć i nie lubi uczyć się na błędach, po 10 minutach strzała odbyła swoją najdłuższą jak dotąd podróż ku niebu i zatrzymała się hen, hen wysoko, tak że ledwo ją było widać.  👀 Tato! Widzisz tę strzałę? -...

Sen kreatywnie

Utarło się przekonanie, że rodzice małych dzieci nie sypiają w nocy. Muszę obalić tę teorię. Rodzice sypiają, ale po prostu bardziej kreatywnie i w bardziej urozmaicony sposób. Niech potwierdzeniem mojej tezy będzie opis dzisiejszej rodzicielskiej nocy. Zasnęliśmy jakoś chwilę po północy. Około drugiej obudziła mnie pochylająca się nade mną rozczochrana blond czupryna, szepcząca: "Mamusiu! Mogę się przytulić?" W tym momencie zdałam sobie sprawę, że się nie wyśpię, ale oczywiście wpuściłam Ignasia do łóżka. Oplótł mnie zaraz tymi swoimi chudymi ramionami, powiedział cichutko: "Zobacz jak my teraz jesteśmy fajnie splątani Mamusiu". I zasnął. Ja oczywiście nie, bo jakoś tchu nie mogłam złapać, ale też bałam się poruszyć żeby go nie zbudzić. Około 2:30 zaczęła się uaktywniać Helena. Słychać było wyraźne kopnięcia w łóżeczko i jakieś pojękiwania. Ignacy się obudził więc zaproponowałam mu, że może położy się w swoim pokoju, a ja położę się tam z nim, bo inaczej siostra ...