Przejdź do głównej zawartości

Co z nami będzie?

Ważne jest żeby wiedzieć kim się chce być w życiu. Podobno to się czuje… Ja zawsze chciałam być nauczycielem. Wydawało mi się to niesamowicie interesujące. I tak jest w istocie. Nadal lubię swoją pracę. Trochę tylko poszerzyłam swoje edukacyjne działania, bo oprócz zajęć dla dzieci, doszły szkolenia dla osób w różnym wieku. Lubię to, że hej!

Ostatnio temat przyszłości powrócił w naszej rodzinie z powodu hucznie obchodzonego roczku Helenki. Tradycja, jak wiadomo, rzecz święta, więc przygotowaliśmy dla naszej córki symboliczne przedmioty, z których miała wybierać i w ten sposób niejako określić swoją przyszłość. Na stole znalazły się: różaniec, kieliszek, pieniądze i książka. Helena podchodziła do losowania dwa razy i zawsze wybierała książkę i pieniądze (w tej kolejności). Żartowaliśmy sobie potem, że będzie pisarką, która zarobi kasę na jakiejś poczytnej powieści. Jasne, jasne, ha ha ha, pewnie tak będzie… Nasze rozważania przerwał Ignacy swoim pytaniem:

- No dobrze, a ja co wybrałem na mój roczek?

Nie myślcie, że nie pamiętam! Skrzętnie to wszystko notowałam w specjalnym Ignasiowym zeszycie żeby być przygotowaną na tego typu pytania w przyszłości. I proszę oto przyszłość nadeszła! Odpowiedziałam więc:

- Ty też losowałeś kilkakrotnie i zawsze wybierałeś różaniec, kieliszek i pieniądze.

Ignacy odpowiedział od razu:

- To co? Ja będę bogatym i pijanym księdzem?!

No cóż, może jest to jakiś sposób na życie. Trochę daleki od niedawnego pragnienia bycia piratem i strażakiem, ale wiadomo nasze plany na przyszłość ewoluują. Chociaż te Ignasiowe kłócą się z tym co usłyszałam od niego dziś. Ni z gruszki ni z pietruszki podczas obiadu palnął:

- Mamotato! Wiecie co? Ja przed waszym umarciem pokażę wam moje dzieci!

- Jakie dzieci? – zapytałam, nie czując żadnej analogii do obiadu, wcześniejszej rozmowy i w ogóle do niczego.

- No moje i mojej żony – odparł spokojnie Ignacy.

- Ale zdążysz? – dodał ironicznie Jędrek. Ja natomiast pomyślałam sobie: czyli jednak nie ksiądz! Ale żeby tak zaraz przed naszym umarciem? Niech ta przyszłość aż tak bardzo się nie spieszy!!!

Dorota / mamotato

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Łuk

  🏹  Ignacy uwielbia strzelać z łuku i nieźle mu to wychodzi. Gdy nie ma akurat łuku pod ręką, a chciałby mieć, to go sobie robi.  💪   Gdy jesteśmy na wyjeździe - a często bywamy - a nie ma akurat sznurka, to go sobie szuka w mijanych sklepikach. Gdy znajdzie - to wiadomo - konstruuje łuk, a potem prawie każda strzała trafia do celu.  🎯 Ot, takie ma celne oko.  ☺️ 🌲  Poszliśmy ostatnio do lasu. Ignaś wziął tym razem ze sobą swój kupny łuk z długą strzałą, zakończoną taką specjalną przyssawką. Nagle wpadł na świetny pomysł, by strzelić w koronę drzew. Strzała poszybowała w górę, chwilę balansowała na napotkanej gałęzi („Mamo, tato, co teraz!?”), ale jednak spadła. Ufff!  😅 🏹  Ale ponieważ nasz dziesięcioletni syn ma czasem krótką pamięć i nie lubi uczyć się na błędach, po 10 minutach strzała odbyła swoją najdłuższą jak dotąd podróż ku niebu i zatrzymała się hen, hen wysoko, tak że ledwo ją było widać.  👀 Tato! Widzisz tę strzałę? -...

Ten inny

Ignacy ma w przedszkolu przynajmniej dwóch Marcelów. Skąd wiem? Z porannej rozmowy w szatni. - Ignaś, to jest chłopiec z Twojej grupy? - pytam. - Nie, my mamy w grupie innego Marcela. Jestem osobistym tatą Ignacego i mam na imię Jędrzej. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie to, że w swoim życiu spotkałem niewielu Jędrzejów. Tym większe było moje zdziwienie, gdy ostatnio po przyjściu do pracy okazało się, że siedzę w pokoju obok drugiego Jędrzeja. Niby zawsze chciałem, żeby w klasie, szkole, grupie pojawił się drugi Jędrzej, bo zawsze było dwóch Marcinów, Piotrów, czy Tomków i wydawało mi się to fajne, ale jakoś tak dziwnie coraz częściej słyszeć o sobie w pracy "ten inny". - Ten Jędrzej wziął to pismo? - Nie, ten inny. Mam wrażenie, że drugi Jędrzej ukradł mi imię. Nie wolno kraść, ale przecież nie zgłoszę tego na Policję, bo pomyślą, że naprawdę jestem inny. Ten sam, ale równocześnie ten inny tata Jędrzej mamotato Jeśli podobał się Tobie nasz wpis polub stronę ...

Magiczny Wieczór Andrzejkowy

Świętujecie Andrzejki? Dla nas to doskonała okazja, aby twórczo i aktywnie spędzić czas z dziećmi. W tym roku również postanowiliśmy wspólnie sobie powróżyć i zorganizować magiczny wieczór andrzejkowy. STUDNIA ŻYCZEŃ, CZYLI WPROWADZENIE DO TRADYCJI ANDRZEJEK Zaczęliśmy od zbudowania „czarodziejskiej studni” z klocków Duplo. Lubimy dawać naszym dzieciom wspólne zadania, bo zależy nam bardzo na rozwijaniu  ich współpracy. Wspomnieliśmy o tym, że niegdyś chłopcy wróżyli sobie w wieczór Katarzynek a dziewczyny w Andrzejki, a obecnie i chłopcy i dziewczyny organizują wspólne wieczory Andrzejkowe. Przypomnieliśmy dzieciakom ludowe porzekadło: Święty Andrzej ci ukaże, co ci los przyniesie w darze. Dla nas stało się ono swoistym zaklęciem. Wypowiadaliśmy je wspólnie, wrzucając symboliczne grosiki do zbudowanej przez dzieci „czarodziejskiej studni”. Było to wprowadzeniem do wieczoru pełnego przepowiedni i wróżb, żeby były dla nas pomyślne i czytelne. NAJDŁUŻSZA SKÓRKA OD JABŁKA, CZYLI PRZEP...