Szliśmy sobie pewnego dnia w czwórkę nadmorską promenadą. Helenka spała w wózku, a my rozmawialiśmy z Ignacym. W pewnym momencie nasz pięcioletni syn zauważył starszą panią jadącą eklektycznym wózkiem i zaczął się zastanawiać jak ta Pani do niego wsiada, wysiada itp.
Mama Dorota, korzystając z okazji, spytała:
- Jak będziemy starzy to będziesz się nami opiekował?
Ignacy odpowiedział bez chwili zastanowienia:
- Nie! Będę się opiekował moją żoną.
- Nie będziesz się opiekował nami tylko swoją młodą żoną? - spytała trochę rozczarowana mama Dorota.
- Nie! Starą żonę sobie wezmę! - odpowiedział Ignacy.
Jeśli chodzi o naszą odległą przyszłość to jedyna nadzieja leży w naszej córce i jej, miejmy nadzieję, młodym mężu.
Nasz syn będzie miał starą żonę. Prawda jest taka, że Ignacy potrafi zrobić wrażenie zarówno na dziewczynach starszych od niego o 20 lat jak i tych w jego wieku. Kilka dni temu pojechaliśmy w gości do wujka Marka i ciociu Marleny. Był sobotni poranek. Wujek i ciocia kupili naszemu synowi sterowany samochód. Brakowało baterii więc Ignaś wraz ze swoją rówieśniczką, kuzynką Zosią, ruszyli na domowe poszukiwania. Znaleźli dwie baterie. Brakowało jeszcze jednej, małej AAA, wiec nasz pięciolatek stwierdził, że sobie zrobi!
Gdy teraz wspominamy sobie jak bardzo gasiliśmy jego zapał, mówiąc że się nie da, że tego nie zrobi, że musimy kupić, to jest nam strasznie głupio! A Ignacy wziął słomkę, nożyczki, taśmę klejąca i folię aluminiową i zaczął konstruowanie baterii. Coś kleił, ciął, rozkręcał nożyczkami wieczko od pilota do samochodu. Wreszcie po kolejnej próbie, widząc że wepchnął swoją "baterię" do środka, zabrałem mu pilota, po raz kolejny mówiąc, że kupimy baterię! Jakie było moje zdziwienie, gdy samochód nagle ruszył. Ignacy bowiem swoją aluminiową baterią zamknął obwód, prąd przepłynął i całość zadziałała de facto na dwóch bateriach.
Mina i komentarz pięcioletniej Zosi były bezcenne.
- ON TO ZROBIŁ! - powiedziała głośno, patrząc na Ignacego z dumą.
Ciocia Marlena, której nie było wtedy w pokoju, powiedziała natomiast później:
- Wow! Normalnie musiałam rozkręcić i zobaczyć, bo nie wierzyłam!
Zatem Ignacy opanował już sztukę robienia wrażenia na kobietach w każdym wieku.
Samochód śmigał po podłodze!
Wracając do tematu przyszłości, myślę, że jednak Ignacy będzie się opiekował zarówno swoją starą żoną, jak i nami, swoimi starymi rodzicami. Widząc, jak teraz nam często pomaga, nie musimy się chyba martwić. Przynajmniej mamy pewność, że jak kiedyś zepsują się nagle nasze elektryczne wózki to on je naprawi.
A przyszłośc nadchodzi wielkimi krokami.
- Mamotato, liczby moich lat to idą szybko tak trochę! - stwierdził ostatnio Ignacy.
Oj, jeśli jego idą szybko to nasze, mam wrażenie, ścigają się ostatnio w jakimś szalonym maratonie.
Jędrzej / mamotato
ps A to właśnie bateria Ignacego :)
Mama Dorota, korzystając z okazji, spytała:
- Jak będziemy starzy to będziesz się nami opiekował?
Ignacy odpowiedział bez chwili zastanowienia:
- Nie! Będę się opiekował moją żoną.
- Nie będziesz się opiekował nami tylko swoją młodą żoną? - spytała trochę rozczarowana mama Dorota.
- Nie! Starą żonę sobie wezmę! - odpowiedział Ignacy.
Jeśli chodzi o naszą odległą przyszłość to jedyna nadzieja leży w naszej córce i jej, miejmy nadzieję, młodym mężu.
Nasz syn będzie miał starą żonę. Prawda jest taka, że Ignacy potrafi zrobić wrażenie zarówno na dziewczynach starszych od niego o 20 lat jak i tych w jego wieku. Kilka dni temu pojechaliśmy w gości do wujka Marka i ciociu Marleny. Był sobotni poranek. Wujek i ciocia kupili naszemu synowi sterowany samochód. Brakowało baterii więc Ignaś wraz ze swoją rówieśniczką, kuzynką Zosią, ruszyli na domowe poszukiwania. Znaleźli dwie baterie. Brakowało jeszcze jednej, małej AAA, wiec nasz pięciolatek stwierdził, że sobie zrobi!
Gdy teraz wspominamy sobie jak bardzo gasiliśmy jego zapał, mówiąc że się nie da, że tego nie zrobi, że musimy kupić, to jest nam strasznie głupio! A Ignacy wziął słomkę, nożyczki, taśmę klejąca i folię aluminiową i zaczął konstruowanie baterii. Coś kleił, ciął, rozkręcał nożyczkami wieczko od pilota do samochodu. Wreszcie po kolejnej próbie, widząc że wepchnął swoją "baterię" do środka, zabrałem mu pilota, po raz kolejny mówiąc, że kupimy baterię! Jakie było moje zdziwienie, gdy samochód nagle ruszył. Ignacy bowiem swoją aluminiową baterią zamknął obwód, prąd przepłynął i całość zadziałała de facto na dwóch bateriach.
Mina i komentarz pięcioletniej Zosi były bezcenne.
- ON TO ZROBIŁ! - powiedziała głośno, patrząc na Ignacego z dumą.
Ciocia Marlena, której nie było wtedy w pokoju, powiedziała natomiast później:
- Wow! Normalnie musiałam rozkręcić i zobaczyć, bo nie wierzyłam!
Zatem Ignacy opanował już sztukę robienia wrażenia na kobietach w każdym wieku.
Samochód śmigał po podłodze!
Wracając do tematu przyszłości, myślę, że jednak Ignacy będzie się opiekował zarówno swoją starą żoną, jak i nami, swoimi starymi rodzicami. Widząc, jak teraz nam często pomaga, nie musimy się chyba martwić. Przynajmniej mamy pewność, że jak kiedyś zepsują się nagle nasze elektryczne wózki to on je naprawi.
A przyszłośc nadchodzi wielkimi krokami.
- Mamotato, liczby moich lat to idą szybko tak trochę! - stwierdził ostatnio Ignacy.
Oj, jeśli jego idą szybko to nasze, mam wrażenie, ścigają się ostatnio w jakimś szalonym maratonie.
Jędrzej / mamotato
ps A to właśnie bateria Ignacego :)


Komentarze
Prześlij komentarz