Nasz prawie szceścioletni Ignacy przeżywa w ostatnim czasie wielką fascynację liczbami. To znaczy on od małego uwielbiał liczby, ale teraz, jak już umie liczyć pewnie do 100 (nieustannie, nie wiadomo dlaczego, omijając 16), ta fascynacja stała się niemalże liczbową obsesją. A objawia się mniej więcej tak...
Wieczór. Ignacy leży z mamą w łóżku i próbuje zasnąć, ale liczby przemykają przez jego głowę, dręczą go i nie pozwalają mu zmrużyć oka.
- MAMO! A WIESZ, ŻE PIĘĆ DODAĆ SZEŚĆ TO JEST JEDENAŚCIE?! - pyta Ignacy głośnym, podekscytowany szeptem.
- Wiem - odpowiada mama Dorota.
- MAMO! A WIESZ, ŻE SZEŚĆ I OSIEM TO CZTERNAŚCIE?! - kontynuuje nas syn.
- NAPRAWDĘ?! - mama Dorota próbuje osiągnąć ten sam stopień podekscytownia.
- NAPRAWDĘ - odpowiada Ignacy.
- Ignacy - mama Dorota przejmuje inicjatywę - teraz ja Ci coś powiem. A WIESZ, ŻE STO DODAĆ STO TO DWIEŚCIE?!
- WOW! - mówi Ignacy i nie wiedomo co jest teraz większe, jego źrenice, czy podziw dla mamy.
Kilka dni później na spacerze Ignacy rozmawia ze mną, czyli swoim osobistym tatą.
- Tato, a wiesz, że 4 i 6 i 8 to czterysta sześćdziesiąt osiem? - pyta jak gdyby nigdy nic nasz syn.
Jak zwykle jestem trochę zaskoczony, w którym momencie Ignacy zdobył nową umiejętność nazywania liczb trzycyfrowych, ale to pewnie zasługa mamy Doroty.
- Super - odpowiadam, czekając co będzie dalej.
- Tato, a wiesz, że 3 i 5 i 3 to trzysta pięćdziestiąt trzy? - kontynuuje Ignacy.
- Wow! - nie kryję zaskoczenia. - A jaka to liczba 2 i 4 i 6?
- Dwieście czterdzieści sześć - odpowiada bez zastanowienia nasz mały matematyczny mózg.
Uważam, że teraz jest dobry moment żeby również zabłysnąć wiedzą przed synem.
- A wiesz, że są też liczby czterocyfrowe? - pytam.
- Tak? Jakie na przykład? - pyta z lekkim niedowierzaniem Ignacy.
- Na przykład jeden i trzy zera czyli tysiąc - mówię.
- Wow! - komentuje nasz syn.
Wiem, że to może przesada, ale brnę dalej:
- A wiesz, że są też liczby siedmiocyfrowe? - pytam i zaczynam mu mówić o milionie.
Mam mgliste przeczucie, że to się dla mnie źle skończy.
W pewnym momencie Ignacy przerywa mi i pyta:
- Tato, a jest liczba STUCYFROWA?
- Oczywiście - odpowiadam.
- To powiedz!
Ignacy wypowiada tylko te dwa słowa, nie tysiąc, nie milion, tylko dwa, a moja pewność siebie spada do zera.
Jędrzej / mamotato
Wieczór. Ignacy leży z mamą w łóżku i próbuje zasnąć, ale liczby przemykają przez jego głowę, dręczą go i nie pozwalają mu zmrużyć oka.
- MAMO! A WIESZ, ŻE PIĘĆ DODAĆ SZEŚĆ TO JEST JEDENAŚCIE?! - pyta Ignacy głośnym, podekscytowany szeptem.
- Wiem - odpowiada mama Dorota.
- MAMO! A WIESZ, ŻE SZEŚĆ I OSIEM TO CZTERNAŚCIE?! - kontynuuje nas syn.
- NAPRAWDĘ?! - mama Dorota próbuje osiągnąć ten sam stopień podekscytownia.
- NAPRAWDĘ - odpowiada Ignacy.
- Ignacy - mama Dorota przejmuje inicjatywę - teraz ja Ci coś powiem. A WIESZ, ŻE STO DODAĆ STO TO DWIEŚCIE?!
- WOW! - mówi Ignacy i nie wiedomo co jest teraz większe, jego źrenice, czy podziw dla mamy.
Kilka dni później na spacerze Ignacy rozmawia ze mną, czyli swoim osobistym tatą.
- Tato, a wiesz, że 4 i 6 i 8 to czterysta sześćdziesiąt osiem? - pyta jak gdyby nigdy nic nasz syn.
Jak zwykle jestem trochę zaskoczony, w którym momencie Ignacy zdobył nową umiejętność nazywania liczb trzycyfrowych, ale to pewnie zasługa mamy Doroty.
- Super - odpowiadam, czekając co będzie dalej.
- Tato, a wiesz, że 3 i 5 i 3 to trzysta pięćdziestiąt trzy? - kontynuuje Ignacy.
- Wow! - nie kryję zaskoczenia. - A jaka to liczba 2 i 4 i 6?
- Dwieście czterdzieści sześć - odpowiada bez zastanowienia nasz mały matematyczny mózg.
Uważam, że teraz jest dobry moment żeby również zabłysnąć wiedzą przed synem.
- A wiesz, że są też liczby czterocyfrowe? - pytam.
- Tak? Jakie na przykład? - pyta z lekkim niedowierzaniem Ignacy.
- Na przykład jeden i trzy zera czyli tysiąc - mówię.
- Wow! - komentuje nasz syn.
Wiem, że to może przesada, ale brnę dalej:
- A wiesz, że są też liczby siedmiocyfrowe? - pytam i zaczynam mu mówić o milionie.
Mam mgliste przeczucie, że to się dla mnie źle skończy.
W pewnym momencie Ignacy przerywa mi i pyta:
- Tato, a jest liczba STUCYFROWA?
- Oczywiście - odpowiadam.
- To powiedz!
Ignacy wypowiada tylko te dwa słowa, nie tysiąc, nie milion, tylko dwa, a moja pewność siebie spada do zera.
Jędrzej / mamotato

Komentarze
Prześlij komentarz