Przejdź do głównej zawartości

Wielkie poruszenie

U nas od wczoraj wielkie poruszenie. Ignacowi rusza się ząb! No wreszcie! Nasze dziecko czekało na to już prawie rok. Od tego czasu bowiem zaczęły w hurtowych ilościach wypadać zęby jego kolegom i koleżankom, a jemu, jak na złość, nie. Od kiedy skończył lat 7 (miesiąc temu) żartowaliśmy sobie nawet, że może on jako jedyny będzie już zawsze miał tylko mleczaki. A tu wczoraj taka niespodzianka!

Do szkoły poszedł dumny.
- Powiem moim kolegom, że rusza mi się ząb! – rzekł.
No jakżeby inaczej…
Ignacy ma też plany.
- Schowam sobie na pamiątkę wszystkie zęby, które mi wypadną – obwieścił nam zdecydowanym głosem.
- Ale wiesz, że jak nie oddasz zębów Wróżce Zębuszce to ona nie da ci żadnych pieniędzy? – zapytałam, oczami wyobraźni widząc już mleczaki mojego syna wypadające prosto na mnie z jakiegoś niedomkniętego pudełka w szafie.
- To nic. Nie potrzebuję – odpowiedział zdecydowanie Ignaś, który widocznie uważa swoje zęby za coś becennego.

Dziś w drodze do szkoły zaczął mi tłumaczyć, że codziennie rano określają w klasie swoje samopoczucie za pomocą symboli. Jak ktoś jest bardzo szczęśliwy to przypina klamerkę na uśmiechniętym słońcu, jak ktoś jest smutny to na chmurze, a jak ktoś jest rano w bardzo złym nastroju to, rzecz oczywista, na chmurze z piorunem.
- Ja to dziś zaznaczę to uśmiechnięte słońce – powiedział radośnie.
- A dlaczego to jesteś taki dziś szczęśliwy od rana? – zapytałam.
- No, bo wiesz, ten ząb mi się rusza – odpowiedział Ignacy.

Jak diametralnie różni się odczuwanie szczęścia przez dorosłych i przez dzieci.
Ruszający się ząb… akurat nie ruszajacy się i nie bolący żaden ząb.
Wróżka Zębuszka dająca pieniądze za zęby i Wróżka Dentystuszka zabierająca pieniądze za zęby…Co dziwne w obu przypadkach płacą rodzice.

Dorota / mamotato

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Łuk

  🏹  Ignacy uwielbia strzelać z łuku i nieźle mu to wychodzi. Gdy nie ma akurat łuku pod ręką, a chciałby mieć, to go sobie robi.  💪   Gdy jesteśmy na wyjeździe - a często bywamy - a nie ma akurat sznurka, to go sobie szuka w mijanych sklepikach. Gdy znajdzie - to wiadomo - konstruuje łuk, a potem prawie każda strzała trafia do celu.  🎯 Ot, takie ma celne oko.  ☺️ 🌲  Poszliśmy ostatnio do lasu. Ignaś wziął tym razem ze sobą swój kupny łuk z długą strzałą, zakończoną taką specjalną przyssawką. Nagle wpadł na świetny pomysł, by strzelić w koronę drzew. Strzała poszybowała w górę, chwilę balansowała na napotkanej gałęzi („Mamo, tato, co teraz!?”), ale jednak spadła. Ufff!  😅 🏹  Ale ponieważ nasz dziesięcioletni syn ma czasem krótką pamięć i nie lubi uczyć się na błędach, po 10 minutach strzała odbyła swoją najdłuższą jak dotąd podróż ku niebu i zatrzymała się hen, hen wysoko, tak że ledwo ją było widać.  👀 Tato! Widzisz tę strzałę? -...

Ten inny

Ignacy ma w przedszkolu przynajmniej dwóch Marcelów. Skąd wiem? Z porannej rozmowy w szatni. - Ignaś, to jest chłopiec z Twojej grupy? - pytam. - Nie, my mamy w grupie innego Marcela. Jestem osobistym tatą Ignacego i mam na imię Jędrzej. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie to, że w swoim życiu spotkałem niewielu Jędrzejów. Tym większe było moje zdziwienie, gdy ostatnio po przyjściu do pracy okazało się, że siedzę w pokoju obok drugiego Jędrzeja. Niby zawsze chciałem, żeby w klasie, szkole, grupie pojawił się drugi Jędrzej, bo zawsze było dwóch Marcinów, Piotrów, czy Tomków i wydawało mi się to fajne, ale jakoś tak dziwnie coraz częściej słyszeć o sobie w pracy "ten inny". - Ten Jędrzej wziął to pismo? - Nie, ten inny. Mam wrażenie, że drugi Jędrzej ukradł mi imię. Nie wolno kraść, ale przecież nie zgłoszę tego na Policję, bo pomyślą, że naprawdę jestem inny. Ten sam, ale równocześnie ten inny tata Jędrzej mamotato Jeśli podobał się Tobie nasz wpis polub stronę ...

Magiczny Wieczór Andrzejkowy

Świętujecie Andrzejki? Dla nas to doskonała okazja, aby twórczo i aktywnie spędzić czas z dziećmi. W tym roku również postanowiliśmy wspólnie sobie powróżyć i zorganizować magiczny wieczór andrzejkowy. STUDNIA ŻYCZEŃ, CZYLI WPROWADZENIE DO TRADYCJI ANDRZEJEK Zaczęliśmy od zbudowania „czarodziejskiej studni” z klocków Duplo. Lubimy dawać naszym dzieciom wspólne zadania, bo zależy nam bardzo na rozwijaniu  ich współpracy. Wspomnieliśmy o tym, że niegdyś chłopcy wróżyli sobie w wieczór Katarzynek a dziewczyny w Andrzejki, a obecnie i chłopcy i dziewczyny organizują wspólne wieczory Andrzejkowe. Przypomnieliśmy dzieciakom ludowe porzekadło: Święty Andrzej ci ukaże, co ci los przyniesie w darze. Dla nas stało się ono swoistym zaklęciem. Wypowiadaliśmy je wspólnie, wrzucając symboliczne grosiki do zbudowanej przez dzieci „czarodziejskiej studni”. Było to wprowadzeniem do wieczoru pełnego przepowiedni i wróżb, żeby były dla nas pomyślne i czytelne. NAJDŁUŻSZA SKÓRKA OD JABŁKA, CZYLI PRZEP...