Przejdź do głównej zawartości

Cuchnący temat

Pewnie znacie powiedzenie: "Kto ma pszczoły ten ma miód. Kto ma dzieci ten ma smród".
No tak to jest w istocie… Nasza Helena jest teraz w takim wieku, że słowo „kupa” niesamowicie ją śmieszy. Potrafi na ten temat nawet śpiewać wymyślone przez siebie piosenki. Potrafi nas też „kupą” szantażować! Ta nasza trzyletnia gadzina zorientowała się bowiem, że nie jest to piękne słowo, które chcemy słyszeć co chwilę i w każdej sytuacji to wykorzystuje, mówiąc na przykład:
- Jak mi tego nie dasz to będę mówić: Kupa! Kupa! Kupa! O! Już mówię! Kupaaa! Kuupaa!”

Oczywiście tego typu szantaże nie robią na nas żadnego wrażenia. Denerwują natomiast naszego siedmioletniego Ignaca, u którego w zależności od nastroju słowo "kupa" powoduje nagły i niepohamowany rechot, bądź silne zdenerwowanie z wrzaskiem i słownym obrażaniem siostry. Oj cuchnący to temat…

Czasem cuchnie tak wyraźnie, że padają słowne oskarżenia.
Tata wyraźnie coś wącha i mówi:
- Coś tu śmierdzi! Helena! Zrobiłaś kupę!
- Nie! - zaprzecza głośno mała winowajczyni.
Na co Ignacy celnie dodaje:
- Helena! Coś mi tu śmierdzi! ŚMIERDZI KŁAMSTWEM!
Helena nie pozostaje bratu dłużna. Spokojnie zwraca się do taty słowami: 
- Tato! Powąchaj moje ręce!
- OK - odpowiada lekko zdziwiony rodzic - A co się stało? Śmierdzą?
- Tak, śmierdzą! - mówi grzecznie Helka.
- Ale dlaczego? - kontynuuje tata - Dotykałaś czegoś?
- Tak, brata! - odpowiada z powagą nasza córka.

Oj tak. Kupa. Rodzicielstwo jest z nią nierozerwalnie związane. Kupa pracy, kupa krzyku, kupa prania, kupa wspomnień… Niekończący się temat. No cóż…pozostaje mi życzyć mniej smrodu w Nowym Roku oraz kupy... kupy śmiechu rzecz jasna!

Dorota / mamotato

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Łuk

  🏹  Ignacy uwielbia strzelać z łuku i nieźle mu to wychodzi. Gdy nie ma akurat łuku pod ręką, a chciałby mieć, to go sobie robi.  💪   Gdy jesteśmy na wyjeździe - a często bywamy - a nie ma akurat sznurka, to go sobie szuka w mijanych sklepikach. Gdy znajdzie - to wiadomo - konstruuje łuk, a potem prawie każda strzała trafia do celu.  🎯 Ot, takie ma celne oko.  ☺️ 🌲  Poszliśmy ostatnio do lasu. Ignaś wziął tym razem ze sobą swój kupny łuk z długą strzałą, zakończoną taką specjalną przyssawką. Nagle wpadł na świetny pomysł, by strzelić w koronę drzew. Strzała poszybowała w górę, chwilę balansowała na napotkanej gałęzi („Mamo, tato, co teraz!?”), ale jednak spadła. Ufff!  😅 🏹  Ale ponieważ nasz dziesięcioletni syn ma czasem krótką pamięć i nie lubi uczyć się na błędach, po 10 minutach strzała odbyła swoją najdłuższą jak dotąd podróż ku niebu i zatrzymała się hen, hen wysoko, tak że ledwo ją było widać.  👀 Tato! Widzisz tę strzałę? -...

Ten inny

Ignacy ma w przedszkolu przynajmniej dwóch Marcelów. Skąd wiem? Z porannej rozmowy w szatni. - Ignaś, to jest chłopiec z Twojej grupy? - pytam. - Nie, my mamy w grupie innego Marcela. Jestem osobistym tatą Ignacego i mam na imię Jędrzej. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie to, że w swoim życiu spotkałem niewielu Jędrzejów. Tym większe było moje zdziwienie, gdy ostatnio po przyjściu do pracy okazało się, że siedzę w pokoju obok drugiego Jędrzeja. Niby zawsze chciałem, żeby w klasie, szkole, grupie pojawił się drugi Jędrzej, bo zawsze było dwóch Marcinów, Piotrów, czy Tomków i wydawało mi się to fajne, ale jakoś tak dziwnie coraz częściej słyszeć o sobie w pracy "ten inny". - Ten Jędrzej wziął to pismo? - Nie, ten inny. Mam wrażenie, że drugi Jędrzej ukradł mi imię. Nie wolno kraść, ale przecież nie zgłoszę tego na Policję, bo pomyślą, że naprawdę jestem inny. Ten sam, ale równocześnie ten inny tata Jędrzej mamotato Jeśli podobał się Tobie nasz wpis polub stronę ...

Magiczny Wieczór Andrzejkowy

Świętujecie Andrzejki? Dla nas to doskonała okazja, aby twórczo i aktywnie spędzić czas z dziećmi. W tym roku również postanowiliśmy wspólnie sobie powróżyć i zorganizować magiczny wieczór andrzejkowy. STUDNIA ŻYCZEŃ, CZYLI WPROWADZENIE DO TRADYCJI ANDRZEJEK Zaczęliśmy od zbudowania „czarodziejskiej studni” z klocków Duplo. Lubimy dawać naszym dzieciom wspólne zadania, bo zależy nam bardzo na rozwijaniu  ich współpracy. Wspomnieliśmy o tym, że niegdyś chłopcy wróżyli sobie w wieczór Katarzynek a dziewczyny w Andrzejki, a obecnie i chłopcy i dziewczyny organizują wspólne wieczory Andrzejkowe. Przypomnieliśmy dzieciakom ludowe porzekadło: Święty Andrzej ci ukaże, co ci los przyniesie w darze. Dla nas stało się ono swoistym zaklęciem. Wypowiadaliśmy je wspólnie, wrzucając symboliczne grosiki do zbudowanej przez dzieci „czarodziejskiej studni”. Było to wprowadzeniem do wieczoru pełnego przepowiedni i wróżb, żeby były dla nas pomyślne i czytelne. NAJDŁUŻSZA SKÓRKA OD JABŁKA, CZYLI PRZEP...