Przejdź do głównej zawartości

Dzieci kontra kawa i smog, czyli co nam szkodzi wytłumaczyć

Dzieci pytają nas o wszystko. Absolutnie o WSZYSTKO. Cały czas. My dorośli - odpowiadamy. Nawet jak nie wiemy to odpowiadamy, bo brak opowiedzi powoduje jeszcze więcej pytań.

Najpierw był Wiecznie-Pytający-Nas-O-Wszystko-Ignacy:
- Mamotato, czy w tym miejscu morze jest głębokie na pół mili?
- Tato czy chciałbyś być łysy?
- Mamo jak działa helikopter? Chyba umiałabym go skonstruować?

Ostatnio do naszego siedmiolatka dołączyła Helenka.

1. KAWA
Pamiętam dokładnie dzień, gdy wówczas dwuletnia Helenka, jadąc z nami samochodem krzyknęła nagle:
- KA-WY! KAAA-WYYY!
Wracaliśmy właśnie z wyjazdu, na którym jak zwykle mieliśmy trzy termosy: z gorącą wodą, z herbatą i z kawą. Tego dnia daliśmy jej trochę gorącej herbaty, która w jej głowie pozostała kawą.
Na kolejnym wyjeździe podeszła do nas, gdy piliśmy z Dorotą kawę z termosu.
- Mogę kawy? - zapytała i wyciągnęła rękę.
- Nie - odpowiedzieliśmy.
- Mogę kawy?! - nalegała.
- Nie. Kawa jest tylko dla dorosłych - powiedziałem.
- JA TEŻ JESTEM DLA DOROSŁYCH! - odpowiedziała.
Wytłumaczyliśmy jej po raz kolejny dlaczego nie może pić kawy. Prawda jest taka, że nie chcilibyśmy widzieć jej zachowania po kawie. Albo inaczej, skoro bez kawy wszędzie jej pełno, po kawie byłoby jej pełno jeszcze bardziej.

2. SMOG
Gdy w te wakacje wracaliśmy samochodem ze Szocji zaczęliśmy z Ignasiem rozmawiać o smogu w tamtejszej stolicy.
- W Edynburgu był smog - zaczęłą mama Dorota.
I potem ten smog pojawiał się w naszej rozmowie jeszcze kilka razy.
Helenka, która uważnie nas słuchała nagle spytała:
- Smok? Gdzie? Jaki smok? - i zaczęła się nerwowo rozglądać.
- NO-TO-TERAZ-TŁUMACZCIE. Sam chętnie posłucham - skwitował to Ignacy, śmiejąc się głośno.
Oj! Poczekajmy, aż sam będzie rodzicem. Szykujemy już baaardzo dłuuugą listę tematów, które mimochodem poruszymy przy jego dzieciach.

Jedrzej / mamotato

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Łuk

  🏹  Ignacy uwielbia strzelać z łuku i nieźle mu to wychodzi. Gdy nie ma akurat łuku pod ręką, a chciałby mieć, to go sobie robi.  💪   Gdy jesteśmy na wyjeździe - a często bywamy - a nie ma akurat sznurka, to go sobie szuka w mijanych sklepikach. Gdy znajdzie - to wiadomo - konstruuje łuk, a potem prawie każda strzała trafia do celu.  🎯 Ot, takie ma celne oko.  ☺️ 🌲  Poszliśmy ostatnio do lasu. Ignaś wziął tym razem ze sobą swój kupny łuk z długą strzałą, zakończoną taką specjalną przyssawką. Nagle wpadł na świetny pomysł, by strzelić w koronę drzew. Strzała poszybowała w górę, chwilę balansowała na napotkanej gałęzi („Mamo, tato, co teraz!?”), ale jednak spadła. Ufff!  😅 🏹  Ale ponieważ nasz dziesięcioletni syn ma czasem krótką pamięć i nie lubi uczyć się na błędach, po 10 minutach strzała odbyła swoją najdłuższą jak dotąd podróż ku niebu i zatrzymała się hen, hen wysoko, tak że ledwo ją było widać.  👀 Tato! Widzisz tę strzałę? -...

Ten inny

Ignacy ma w przedszkolu przynajmniej dwóch Marcelów. Skąd wiem? Z porannej rozmowy w szatni. - Ignaś, to jest chłopiec z Twojej grupy? - pytam. - Nie, my mamy w grupie innego Marcela. Jestem osobistym tatą Ignacego i mam na imię Jędrzej. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie to, że w swoim życiu spotkałem niewielu Jędrzejów. Tym większe było moje zdziwienie, gdy ostatnio po przyjściu do pracy okazało się, że siedzę w pokoju obok drugiego Jędrzeja. Niby zawsze chciałem, żeby w klasie, szkole, grupie pojawił się drugi Jędrzej, bo zawsze było dwóch Marcinów, Piotrów, czy Tomków i wydawało mi się to fajne, ale jakoś tak dziwnie coraz częściej słyszeć o sobie w pracy "ten inny". - Ten Jędrzej wziął to pismo? - Nie, ten inny. Mam wrażenie, że drugi Jędrzej ukradł mi imię. Nie wolno kraść, ale przecież nie zgłoszę tego na Policję, bo pomyślą, że naprawdę jestem inny. Ten sam, ale równocześnie ten inny tata Jędrzej mamotato Jeśli podobał się Tobie nasz wpis polub stronę ...

Magiczny Wieczór Andrzejkowy

Świętujecie Andrzejki? Dla nas to doskonała okazja, aby twórczo i aktywnie spędzić czas z dziećmi. W tym roku również postanowiliśmy wspólnie sobie powróżyć i zorganizować magiczny wieczór andrzejkowy. STUDNIA ŻYCZEŃ, CZYLI WPROWADZENIE DO TRADYCJI ANDRZEJEK Zaczęliśmy od zbudowania „czarodziejskiej studni” z klocków Duplo. Lubimy dawać naszym dzieciom wspólne zadania, bo zależy nam bardzo na rozwijaniu  ich współpracy. Wspomnieliśmy o tym, że niegdyś chłopcy wróżyli sobie w wieczór Katarzynek a dziewczyny w Andrzejki, a obecnie i chłopcy i dziewczyny organizują wspólne wieczory Andrzejkowe. Przypomnieliśmy dzieciakom ludowe porzekadło: Święty Andrzej ci ukaże, co ci los przyniesie w darze. Dla nas stało się ono swoistym zaklęciem. Wypowiadaliśmy je wspólnie, wrzucając symboliczne grosiki do zbudowanej przez dzieci „czarodziejskiej studni”. Było to wprowadzeniem do wieczoru pełnego przepowiedni i wróżb, żeby były dla nas pomyślne i czytelne. NAJDŁUŻSZA SKÓRKA OD JABŁKA, CZYLI PRZEP...