Przejdź do głównej zawartości

Grunt to mieć plan

Znacie piosenkę Moniki Brodki „Mam nowy plan”? U nas się ona ostatnio bardzo często przewija, ponieważ Helka uwielbia ją sobie podśpiewywać.

Wiemy już od dawna, że nasz siedmioletni syn Ignacy planuje sobie różne rzeczy, ale ostatnio okazało się, że i nasza trzyletnia córka Helenka postanawia coś na przyszłość i to w kwestii planowania rodziny! Ni stąd ni zowąd zagadnęła mnie kilka dni temu:
- A kiedy ja będę duża to będę też miała dzieciaki i będę z nimi latała samolotem!
- Fajnie - powiedziałam i od razu z ciekawości zapytałam – a ty będziesz miała tylko dzieciaki czy też męża?
- Męża też! – odpowiedziała szybko i pewnie Helenka.
- Taaak? – drążyłam ja.
- Tak! Twojego!!! – dodała z naciskiem moja córka.
- Ale przecież to jest mój mąż i twój tata. On nie może zostać twoim mężem – powiedziałam, bo co jak co, ale mężem dzielić się nie lubię.
W tym momencie Helena chwyciła się dramatycznym gestem za głowę i krzyknęła z rozpaczą w głosie:
- O nie! O nie! Dlaczego najlepsi mężowie są już zajęci?!

Plany Heleny dotyczą też jej odżywania w przyszłości:
- Jak będę miała swój domek to nie będę jadła żadnych obiadów tylko ciasteczka! – obwieściła nam jakiś czas temu.
Te plany nie są jeszcze chyba do końca sprecyzowane, bo po chwili dodała:
- I zaproszę was na obiad!
- Jak to? Przecież ty nie będziesz miała obiadów tylko ciasteczka? – zapytałam.
- Będę też miała obiad – powiedziała niewzruszona Helena.
Tak… jedzenie to chyba jej ulubiony temat.

- Jestem głooodna! – słyszę z ust mojej córki co chwilę. I wcale nie chodzi tu o chęć zjedzenia posiłku tylko o jakąś przekąskę. Ostatnio posunęła się nawet do szantażu! Spojrzała gniewnie na swojego tatę i powiedziała:
 -  Jak mi nie dasz lizaka to będę krzyczeć i tupać!
My się oczywiście szantażom nie poddajemy więc wytłumaczyliśmy, że to nic nie zmieni i oczywiście lizaka i tak nie dostanie. Helena też się łatwo nie poddaje, bo dodała dziarskim głosem:
- Jak nie dostanę lizaka to cię opluję!
To już nie żarty! To poważna sprawa. Wytłumaczyliśmy więc po raz kolejny, że w ten sposób nic nie osiągnie i że to bardzo nieładne zachowanie (oj dwoje rodziców pedagogów to raczej nie jest łatwe dla dziecka...). Helena się oczywiście obraziła i poszła do swojego pokoju. Nie skapitulowała jednak ostatecznie, bo usłyszeliśmy wyraźnie, jak wchodząc po schodach powiedziała do siebie:
- Mam nowy plan!
Strach się bać.

Dorota / mamotato

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Mydło Wikingów

Ignacy Godlewski (lat prawie 9) dorasta. Stało się to nagle i niespodziewanie. Zaczęło się chyba od tego, że postanowił nam zrobić herbatę i na pytanie zestresowanego ojca: „Nie poparzysz się?” Odpowiedział coś w stylu: „Nie! No weź!” (Pytanie oczywiście było durne, bo nie znam osoby, która na takowe odpowiedziałaby: „Tak, pewnie się poparzę, ale najwyżej w stopniu lekkim”). W każdym razie Ignacy jak obiecał, tak faktycznie się nie poparzył i robi nam te herbaty teraz cyklicznie. Czasem dochodzi do tego jakieś zorganizowanie śniadania a ostatnio zaczął być specjalistą od rozpalania grilla. Zrobił się przy tym jakiś taki dumny i męski. Generalnie nie ma dla niego rzeczy niemożliwych i nawet czasem gdy jego tata się poddaje i mówi, że czegoś się nie da zrobić, to Ignaś mówi: „Pokaż mi to!” i okazuje się, że jednak się da! Dziś natomiast Ignacy zaskoczył nas wszystkich ponieważ postanowił zrobić mydło. I nie jakieś tam byle jakie, tylko mydło z kasztanów! Od jakiegoś czasu ten pomysł ...

Łuk

  🏹  Ignacy uwielbia strzelać z łuku i nieźle mu to wychodzi. Gdy nie ma akurat łuku pod ręką, a chciałby mieć, to go sobie robi.  💪   Gdy jesteśmy na wyjeździe - a często bywamy - a nie ma akurat sznurka, to go sobie szuka w mijanych sklepikach. Gdy znajdzie - to wiadomo - konstruuje łuk, a potem prawie każda strzała trafia do celu.  🎯 Ot, takie ma celne oko.  ☺️ 🌲  Poszliśmy ostatnio do lasu. Ignaś wziął tym razem ze sobą swój kupny łuk z długą strzałą, zakończoną taką specjalną przyssawką. Nagle wpadł na świetny pomysł, by strzelić w koronę drzew. Strzała poszybowała w górę, chwilę balansowała na napotkanej gałęzi („Mamo, tato, co teraz!?”), ale jednak spadła. Ufff!  😅 🏹  Ale ponieważ nasz dziesięcioletni syn ma czasem krótką pamięć i nie lubi uczyć się na błędach, po 10 minutach strzała odbyła swoją najdłuższą jak dotąd podróż ku niebu i zatrzymała się hen, hen wysoko, tak że ledwo ją było widać.  👀 Tato! Widzisz tę strzałę? -...

Sen kreatywnie

Utarło się przekonanie, że rodzice małych dzieci nie sypiają w nocy. Muszę obalić tę teorię. Rodzice sypiają, ale po prostu bardziej kreatywnie i w bardziej urozmaicony sposób. Niech potwierdzeniem mojej tezy będzie opis dzisiejszej rodzicielskiej nocy. Zasnęliśmy jakoś chwilę po północy. Około drugiej obudziła mnie pochylająca się nade mną rozczochrana blond czupryna, szepcząca: "Mamusiu! Mogę się przytulić?" W tym momencie zdałam sobie sprawę, że się nie wyśpię, ale oczywiście wpuściłam Ignasia do łóżka. Oplótł mnie zaraz tymi swoimi chudymi ramionami, powiedział cichutko: "Zobacz jak my teraz jesteśmy fajnie splątani Mamusiu". I zasnął. Ja oczywiście nie, bo jakoś tchu nie mogłam złapać, ale też bałam się poruszyć żeby go nie zbudzić. Około 2:30 zaczęła się uaktywniać Helena. Słychać było wyraźne kopnięcia w łóżeczko i jakieś pojękiwania. Ignacy się obudził więc zaproponowałam mu, że może położy się w swoim pokoju, a ja położę się tam z nim, bo inaczej siostra ...