Przejdź do głównej zawartości

Już to teraz, czyli z głodem nie ma żartów

Nasz 8-letni Ignacy wprowadził swego czasu do naszego słownika kilka nowych słów, jak choćby "żartowny", czy też "mamotato". Oboje, on i nasza 3,5-letnia Helenka, wymyślili również swoją wersję placu zabaw. Ignacy bawi się od zawsze na "plac zabawie", a Helka na "placu zabie".
Ostatnio Helena skonstruowała sobie taki oto logiczny zwrot "Już to teraz!".
Gdy my mówimy "Już!" i nie robimy tego o co nas prosi, Helenka mówi "Już to teraz!".
"Już to teraz!" na dobre zagościło w naszej rodzinie i zaliczamy go do tych "żartownych".
Podobnie jak "żartowne" było kultowe już pytanie podczas ubiegłorocznych wakacji, wtedy jeszcze 2,5-letniej Helenki, zadawane ZAWSZE gdy wychodziliśmy z posiłku:
- Co mogę zjeść?
Bo jeść Helenka lubi. Ignacy - w przeciwieństwie do swoje siostry - nie. Pod tym względem nigdy nie był wymagający. Jadł od zawsze absolutne minimum, chociaż zachęcaliśmy.
Zaspokajanie głodu naszej córki to trudny kawałek chleba i nie lada wyzwanie.
Ostatnio dostałem takiego smsa od Doroty:
- Godzina 12 w południe a nasza Helena od godziny 10 zjadła już parówkę z ketchupem, lizaka, banana, jabłko i kabanosa! Na pytanie: "Czy zjesz całego kabanosa czy dasz kawałek bratu?" Odpowiedziała, jak myślisz co??? Wiadomo! "Zjem całego!"
Wieczorem przed snem Helenka obwieściła nam:
- Jestem głodna na bajkę! Jestem głodna na Strażaka Sama".
Bo głód to dla niektórych niekoniecznie pusty żołądek - to stan umysłu.

Jędrzej / mamotato

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Mydło Wikingów

Ignacy Godlewski (lat prawie 9) dorasta. Stało się to nagle i niespodziewanie. Zaczęło się chyba od tego, że postanowił nam zrobić herbatę i na pytanie zestresowanego ojca: „Nie poparzysz się?” Odpowiedział coś w stylu: „Nie! No weź!” (Pytanie oczywiście było durne, bo nie znam osoby, która na takowe odpowiedziałaby: „Tak, pewnie się poparzę, ale najwyżej w stopniu lekkim”). W każdym razie Ignacy jak obiecał, tak faktycznie się nie poparzył i robi nam te herbaty teraz cyklicznie. Czasem dochodzi do tego jakieś zorganizowanie śniadania a ostatnio zaczął być specjalistą od rozpalania grilla. Zrobił się przy tym jakiś taki dumny i męski. Generalnie nie ma dla niego rzeczy niemożliwych i nawet czasem gdy jego tata się poddaje i mówi, że czegoś się nie da zrobić, to Ignaś mówi: „Pokaż mi to!” i okazuje się, że jednak się da! Dziś natomiast Ignacy zaskoczył nas wszystkich ponieważ postanowił zrobić mydło. I nie jakieś tam byle jakie, tylko mydło z kasztanów! Od jakiegoś czasu ten pomysł ...

Łuk

  🏹  Ignacy uwielbia strzelać z łuku i nieźle mu to wychodzi. Gdy nie ma akurat łuku pod ręką, a chciałby mieć, to go sobie robi.  💪   Gdy jesteśmy na wyjeździe - a często bywamy - a nie ma akurat sznurka, to go sobie szuka w mijanych sklepikach. Gdy znajdzie - to wiadomo - konstruuje łuk, a potem prawie każda strzała trafia do celu.  🎯 Ot, takie ma celne oko.  ☺️ 🌲  Poszliśmy ostatnio do lasu. Ignaś wziął tym razem ze sobą swój kupny łuk z długą strzałą, zakończoną taką specjalną przyssawką. Nagle wpadł na świetny pomysł, by strzelić w koronę drzew. Strzała poszybowała w górę, chwilę balansowała na napotkanej gałęzi („Mamo, tato, co teraz!?”), ale jednak spadła. Ufff!  😅 🏹  Ale ponieważ nasz dziesięcioletni syn ma czasem krótką pamięć i nie lubi uczyć się na błędach, po 10 minutach strzała odbyła swoją najdłuższą jak dotąd podróż ku niebu i zatrzymała się hen, hen wysoko, tak że ledwo ją było widać.  👀 Tato! Widzisz tę strzałę? -...

Sen kreatywnie

Utarło się przekonanie, że rodzice małych dzieci nie sypiają w nocy. Muszę obalić tę teorię. Rodzice sypiają, ale po prostu bardziej kreatywnie i w bardziej urozmaicony sposób. Niech potwierdzeniem mojej tezy będzie opis dzisiejszej rodzicielskiej nocy. Zasnęliśmy jakoś chwilę po północy. Około drugiej obudziła mnie pochylająca się nade mną rozczochrana blond czupryna, szepcząca: "Mamusiu! Mogę się przytulić?" W tym momencie zdałam sobie sprawę, że się nie wyśpię, ale oczywiście wpuściłam Ignasia do łóżka. Oplótł mnie zaraz tymi swoimi chudymi ramionami, powiedział cichutko: "Zobacz jak my teraz jesteśmy fajnie splątani Mamusiu". I zasnął. Ja oczywiście nie, bo jakoś tchu nie mogłam złapać, ale też bałam się poruszyć żeby go nie zbudzić. Około 2:30 zaczęła się uaktywniać Helena. Słychać było wyraźne kopnięcia w łóżeczko i jakieś pojękiwania. Ignacy się obudził więc zaproponowałam mu, że może położy się w swoim pokoju, a ja położę się tam z nim, bo inaczej siostra ...