Przejdź do głównej zawartości

Muszka Zębuszka



Znacie może Wróżkę Zębuszkę?
To ta, co zabiera dzieciom mleczaki, które wypadły, a w zamian za to oferuje im jakieś pieniądze czy prezenty. Do nas póki co nie zawitała, bo pomimo tego, iż Ignacowi wypadają ostatnio zęby w ilościach hurtowych, to nie zamierza ich nikomu oddawać.
Powiedział ostatnio, że nie zależy mu na absolutnie żadnych korzyściach materialnych od wiadomej wróżki, a jego mleczne zęby są dla niego tak cenne, że nie zamierza się ich pozbywać. Kolekcjonuje je więc w specjalnym, eleganckim pudełeczku i (o zgrozo!) co jakiś czas nam je prezentuje. Tak u nas wygląda sprawa z Wróżką Zębuszką.

A znacie może Muszkę Zębuszkę?
Jeśli nie, to nie przejmujcie się zupełnie. Ja również usłyszałam o niej niedawno i to od naszej 4,5 letniej Helenki. Nasza córka, jak zwykle konkretna i dokładna, wykonała nawet szczegółowy rysunek takiej Muszki i opowiedziała mi dokładnie o jej zwyczajach oraz sposobie życia. Postanowiłam to spisać, żebyście też się dowiedzieli, bowiem takie Muszki Zębuszki to bardzo ciekawe stworzenia!

Według najnowszych danych Helenki Muszki Zębuszki:
- Potrafią świetnie latać.
- Żyją w Wielkiej Brytanii i w Polsce, a czasami w Grecji (gdzie przenoszą się na lato).
- Robią sobie dziuple na samym dole drzewa i tam mieszkają.
- Zjadają ludzkie zęby, jeśli ludzie ich nie umyją pastą (w dzień nie jedzą zębów tylko w nocy). Najpierw patrzą czy ktoś ma brudne zęby.
- Oprócz zębów jedzą bardzo dużo innych rzeczy np. kwiaty, trawę, rogaliki oraz resztki z góry torta.
- Zabierają szczoteczki żeby wyczyścić swoje zęby, a potem, jeśli się jest dla nich miłym, to oddają.
- Zabierają buty małym zabawkom (ludzikom) i zakładają sobie.
- Zabierają długopisy i kradną kartki.
- Niszczą łódki i robią w nich dziury. Zdarza się, że  psują również latarnie.
- Nie lubią hałasu. Jeśli ktoś hałasuje to mogą nawet rzucać w niego kamieniami.
- Lubią się przyjaźnić z krasnoludkami, myszami i szczurami.

Z Muszkami Zębuszkami, według Heleny, można się zaprzyjaźnić. Wystarczy być dla nich miłym i wdzięcznym. Można im też czegoś pogratulować i wtedy te małe stworzonka robią się miłe. Jeśli, podobnie jak ja, nie macie pomysłu na to, czego można pogratulować takim Muszkim Zębuszkom, to nasza córka ma gotowe rozwiązanie:
- Jak Muszka Zębuszka do nas przyleci to my jej pogratulujemy jak znajdzie u nas mysz! Posadzimy drzewo, zrobimy jej dziuplę i ona będzie u nas mieszkała i będzie dla nas miła. Czasami będzie z nami grała w różne gry i będzie się sama karmiła!

Póki co nie spotkałam jeszcze ani jednej Muszki Zębuszki, ale jak tak się bardziej zastanowić, to upieczone przeze mnie rogaliki znikają bardzo szybko i nigdy nie mogę znaleźć długopisu, a kartki kończą się w zastraszajacym tempie... więc może jednak?

Dorota / mamotato

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Mydło Wikingów

Ignacy Godlewski (lat prawie 9) dorasta. Stało się to nagle i niespodziewanie. Zaczęło się chyba od tego, że postanowił nam zrobić herbatę i na pytanie zestresowanego ojca: „Nie poparzysz się?” Odpowiedział coś w stylu: „Nie! No weź!” (Pytanie oczywiście było durne, bo nie znam osoby, która na takowe odpowiedziałaby: „Tak, pewnie się poparzę, ale najwyżej w stopniu lekkim”). W każdym razie Ignacy jak obiecał, tak faktycznie się nie poparzył i robi nam te herbaty teraz cyklicznie. Czasem dochodzi do tego jakieś zorganizowanie śniadania a ostatnio zaczął być specjalistą od rozpalania grilla. Zrobił się przy tym jakiś taki dumny i męski. Generalnie nie ma dla niego rzeczy niemożliwych i nawet czasem gdy jego tata się poddaje i mówi, że czegoś się nie da zrobić, to Ignaś mówi: „Pokaż mi to!” i okazuje się, że jednak się da! Dziś natomiast Ignacy zaskoczył nas wszystkich ponieważ postanowił zrobić mydło. I nie jakieś tam byle jakie, tylko mydło z kasztanów! Od jakiegoś czasu ten pomysł ...

Łuk

  🏹  Ignacy uwielbia strzelać z łuku i nieźle mu to wychodzi. Gdy nie ma akurat łuku pod ręką, a chciałby mieć, to go sobie robi.  💪   Gdy jesteśmy na wyjeździe - a często bywamy - a nie ma akurat sznurka, to go sobie szuka w mijanych sklepikach. Gdy znajdzie - to wiadomo - konstruuje łuk, a potem prawie każda strzała trafia do celu.  🎯 Ot, takie ma celne oko.  ☺️ 🌲  Poszliśmy ostatnio do lasu. Ignaś wziął tym razem ze sobą swój kupny łuk z długą strzałą, zakończoną taką specjalną przyssawką. Nagle wpadł na świetny pomysł, by strzelić w koronę drzew. Strzała poszybowała w górę, chwilę balansowała na napotkanej gałęzi („Mamo, tato, co teraz!?”), ale jednak spadła. Ufff!  😅 🏹  Ale ponieważ nasz dziesięcioletni syn ma czasem krótką pamięć i nie lubi uczyć się na błędach, po 10 minutach strzała odbyła swoją najdłuższą jak dotąd podróż ku niebu i zatrzymała się hen, hen wysoko, tak że ledwo ją było widać.  👀 Tato! Widzisz tę strzałę? -...

Sen kreatywnie

Utarło się przekonanie, że rodzice małych dzieci nie sypiają w nocy. Muszę obalić tę teorię. Rodzice sypiają, ale po prostu bardziej kreatywnie i w bardziej urozmaicony sposób. Niech potwierdzeniem mojej tezy będzie opis dzisiejszej rodzicielskiej nocy. Zasnęliśmy jakoś chwilę po północy. Około drugiej obudziła mnie pochylająca się nade mną rozczochrana blond czupryna, szepcząca: "Mamusiu! Mogę się przytulić?" W tym momencie zdałam sobie sprawę, że się nie wyśpię, ale oczywiście wpuściłam Ignasia do łóżka. Oplótł mnie zaraz tymi swoimi chudymi ramionami, powiedział cichutko: "Zobacz jak my teraz jesteśmy fajnie splątani Mamusiu". I zasnął. Ja oczywiście nie, bo jakoś tchu nie mogłam złapać, ale też bałam się poruszyć żeby go nie zbudzić. Około 2:30 zaczęła się uaktywniać Helena. Słychać było wyraźne kopnięcia w łóżeczko i jakieś pojękiwania. Ignacy się obudził więc zaproponowałam mu, że może położy się w swoim pokoju, a ja położę się tam z nim, bo inaczej siostra ...