
Od jakiegoś czasu budzę się obolała i niewyspana. Za ten stan rzeczy zaczęłam obwiniać materac, no bo przecież nie wiek, ani notoryczne chodzenie spać po pierwszej w nocy. A skoro tak, to materac trzeba czym prędzej wymienić. Tylko na jaki?
Jak się zaczęłam orientować w temacie, to okazało się, że wybór jest ogromny i że wszystko ma znaczenie! Bo mogę mieć materac sprężynowy, albo taki z pianki. Jeśli wybiorę taki ze sprężynami, to mogą to być zupełnie zwykłe, że tak powiem, gołe sprężyny, albo takie zapakowane w osobne kieszonki. Te sprężyny mogą też być rozmaitej grubości i ułożone pod różnym kątem. A jeśli zdecyduję się na materac piankowy, to może on być z rożnej grubości i różnego rodzaju pianki. Może mieć siedem stref odpowiedniego wspierania mego ciała gdy śpię, może również zapamiętywać jego ułożenie. Ponadto są materace testowane przez kosmonautów, ale one chyba zawierają w sobie co najmniej gwiezdny pył, albo fragmenty rakiet, bo żeby je mieć trzeba wydać kosmiczną kwotę.
W końcu zdecydowaliśmy, że materac kupimy w sieciówce, bo nie dość, że oferują 25 lat gwarancji, to jeszcze można sobie przetestować materac przez 100 nocy i w razie czego zwrócić. No i dodatkowo akurat teraz mają mega wyprzedaż materacy, a to przecież nie jest bez znaczenia.
Nie uszło naszej uwadze, że w sklepie tym stoją sobie z boczku takie zwrócone materace, które maja obniżoną cenę i można wciąż je kupić i dać im drugą szansę. Czyli jednak nie wszyscy są zadowoleni z zakupów... Odrzuciliśmy pomysł kupowania niechcianego materaca pomimo zachęcającej zniżki, bo kto wie, może wcześniej ktoś spał na nim to przepisowe 100 nocy, a to przecież całkiem sporo.
Spędziliśmy w sklepie mnóstwo czasu macając, ugniatając i głaszcząc materace, siadając i kładąc się na nich oraz czytając mnóstwo informacji reklamowych. W rezultacie wybraliśmy dwa i postanowiliśmy zasięgnąć porady eksperta. Na wszystkich stronach internetowych dotyczących wyboru materacy jest informacja żeby pójść do salonu i zapytać sprzedawców, gdyż oni chętnie służą pomocą i fachową opinią. Czegoś takiego właśnie potrzebowaliśmy.
Miły pan z obsługi powiedział, że to fantastycznie, iż chcemy kupić materac, ale on się na tym zupełnie nie zna i najlepiej poczekać na jego koleżankę, która była na specjalnym szkoleniu i na materacach zna się jak nikt inny. Po takiej rekomendacji wiadomo, że poczekaliśmy na koleżankę.
Po chwili przyszła i z uśmiechem powiedziała, że materace są różne tak samo jak różni są ludzie i to od nas zależy jaki chcemy kupić. Ot wartościowa opinia prawdziwego eksperta. Ona ma akurat materac piankowy i jest bardzo zadowolona, właściwie to jest on trochę za cienki, nie taki solidny jak ten oferowany w sklepie, ale jest całkiem ok i śpi się jej na nim wygodnie. Jeśli jednak zdecydujemy się kupić materac sprężynowy, to ona to całkowicie rozumie i popiera, bo on też jest bardzo dobry. Nie może nam udzielić informacji czy lepszy jest piankowy czy sprężynowy, bo to musimy sprawdzić i zdecydować sami.
Zapytałam wtedy, czy możemy zostać na noc w sklepie i się tu kimnąć na próbę, ale zdecydowanie odmówiła. Przypomniała nam natomiast, że możemy sobie dowolny materac przetestować przez 100 nocy w domu i w razie niezadowolenia zwrócić lub wymienić na inny.
Cały czas nie mieliśmy pojęcia, na który z wybranych dwóch się zdecydować. Wtedy urocza pani z obsługi dodała, że kluczem przy wyborze materaca może być to, jak szybko chcemy mieć go w domu. Bo jeśli zdecydujemy się na ten piankowy to dostarczą nam go do domu w terminie do 7 dni, na sprężynowy natomiast trzeba czekać prawie miesiąc. Ponadto, co zasugerowała nam również miła pani, ten piankowy materac zmieści nam się pewnie do auta i nie trzeba będzie płacić za transport. Hmmm... no i kolejna zagwozdka... W tym momencie mój szanowny małżonek zaczął wietrzyć spisek, czy oni aby w tym sklepie nie chcą się jakoś pozbyć tych piankowych materacy, które są dostępne od ręki i w większej promocji.
No cóż, postanowiliśmy sobie tą sprawę przeanalizować jeszcze raz, poczytać więcej o różnych materacach, zdecydować i zamówić online. Wszystko fajnie. To brzmiało jak dobry plan. Tylko kiedy po powrocie spędziliśmy kolejną godzinę czytając i porównując i wreszcie zdecydowaliśmy się na konkretny materac, to okazało się, że kupić go można jedynie w sklepie! No czy to nie wyglada na spisek??? Idziemy tam jutro znowu...
Dorota / mamotato
Komentarze
Prześlij komentarz