Przejdź do głównej zawartości

Dzień Rodzica


😍❤️ Helena od początku roku pyta codziennie kiedy będzie Dzień Dziecka, ponieważ bardzo nie może się już doczekać.

W pierwszym tygodniu stycznia, po kolejnym pytaniu naszej pięciolatki, zapytaliśmy dzieciaki kiedy będzie Dzień Rodziców. Ku naszemu zdumieniu Ignacy z Helką wyznaczyli go na środkowy weekend stycznia.

⏰💪 Przygotowywali się prawie dwa tygodnie a dziś nastawili sobie budzik na 7:30, żeby zrobić nam niespodziankę.

⏰ Kiedy wstaliśmy, czekała na nas wysprzątana i udekorowana jadalnia (na banerach Happy Birthday, pozostałych po którychś tam urodzinach, Ignacy skreślił „birthday” i napisał flamastrem „Dzień Mamy i Taty” (uroczo i jakże ekologicznie oraz oszczędnie 😅) Czekało nas też pyszne śniadanie.

❤️ Na tym się nie skończyło! Było poszukiwanie skarbu, z wieloma zabawnymi zagadkami i podpowiedziami, a nawet podpowiedziami do podpowiedzi 🤣 Skarbem okazały się wspaniałe, ręcznie robione prezenty oraz film stworzony przez Ignasia.

Na dodatek Ignacy przygotował obiad, czyli shoarmę z kurczaka, frytki i mizerię. Pychota! 😉

Nasz dziewięciolatek (podobnie jak jego mama 😉) uwielbia planować, więc wszystko było dokładnie rozpisane 💪😎

💃🕺Na zakończenie były tańce, gry i zabawy, w tym „Przyklej różdżkę czarodziejowi”. 😂 Nie ma co! Wpisujemy  Dzień Rodziców na stałe do naszego kalendarza! 💪❤️

EDIT: Ignacy dzień wcześniej sam upiekł dla nas („Dla najlepszych czarodziejów” 🧙‍♀️🪄) słone różdżki i miotły z ciasta kruchego (mniam!) 😉

Jędrzej / mamotato

#mamotato #blog #rodzina #rodzice #dzieci #dzieńmamyitaty #niemanudy #zabawa #wspólnyczas #czas #z #dziećmi #parentsday #dzieńrodzica #środkowy #weekend #stycznia #swięto #ruchome #jak #wielkanoc

Jeśli podobał się Tobie nasz wpis polub stronę mamotato na Facebooku 👍🙃

Obserwuj mamotato na Instagramie 😉🔭

Subskrybuj nasz kanał mamotato na YouTube 🎶🎹












Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Mydło Wikingów

Ignacy Godlewski (lat prawie 9) dorasta. Stało się to nagle i niespodziewanie. Zaczęło się chyba od tego, że postanowił nam zrobić herbatę i na pytanie zestresowanego ojca: „Nie poparzysz się?” Odpowiedział coś w stylu: „Nie! No weź!” (Pytanie oczywiście było durne, bo nie znam osoby, która na takowe odpowiedziałaby: „Tak, pewnie się poparzę, ale najwyżej w stopniu lekkim”). W każdym razie Ignacy jak obiecał, tak faktycznie się nie poparzył i robi nam te herbaty teraz cyklicznie. Czasem dochodzi do tego jakieś zorganizowanie śniadania a ostatnio zaczął być specjalistą od rozpalania grilla. Zrobił się przy tym jakiś taki dumny i męski. Generalnie nie ma dla niego rzeczy niemożliwych i nawet czasem gdy jego tata się poddaje i mówi, że czegoś się nie da zrobić, to Ignaś mówi: „Pokaż mi to!” i okazuje się, że jednak się da! Dziś natomiast Ignacy zaskoczył nas wszystkich ponieważ postanowił zrobić mydło. I nie jakieś tam byle jakie, tylko mydło z kasztanów! Od jakiegoś czasu ten pomysł ...

Łuk

  🏹  Ignacy uwielbia strzelać z łuku i nieźle mu to wychodzi. Gdy nie ma akurat łuku pod ręką, a chciałby mieć, to go sobie robi.  💪   Gdy jesteśmy na wyjeździe - a często bywamy - a nie ma akurat sznurka, to go sobie szuka w mijanych sklepikach. Gdy znajdzie - to wiadomo - konstruuje łuk, a potem prawie każda strzała trafia do celu.  🎯 Ot, takie ma celne oko.  ☺️ 🌲  Poszliśmy ostatnio do lasu. Ignaś wziął tym razem ze sobą swój kupny łuk z długą strzałą, zakończoną taką specjalną przyssawką. Nagle wpadł na świetny pomysł, by strzelić w koronę drzew. Strzała poszybowała w górę, chwilę balansowała na napotkanej gałęzi („Mamo, tato, co teraz!?”), ale jednak spadła. Ufff!  😅 🏹  Ale ponieważ nasz dziesięcioletni syn ma czasem krótką pamięć i nie lubi uczyć się na błędach, po 10 minutach strzała odbyła swoją najdłuższą jak dotąd podróż ku niebu i zatrzymała się hen, hen wysoko, tak że ledwo ją było widać.  👀 Tato! Widzisz tę strzałę? -...

Sen kreatywnie

Utarło się przekonanie, że rodzice małych dzieci nie sypiają w nocy. Muszę obalić tę teorię. Rodzice sypiają, ale po prostu bardziej kreatywnie i w bardziej urozmaicony sposób. Niech potwierdzeniem mojej tezy będzie opis dzisiejszej rodzicielskiej nocy. Zasnęliśmy jakoś chwilę po północy. Około drugiej obudziła mnie pochylająca się nade mną rozczochrana blond czupryna, szepcząca: "Mamusiu! Mogę się przytulić?" W tym momencie zdałam sobie sprawę, że się nie wyśpię, ale oczywiście wpuściłam Ignasia do łóżka. Oplótł mnie zaraz tymi swoimi chudymi ramionami, powiedział cichutko: "Zobacz jak my teraz jesteśmy fajnie splątani Mamusiu". I zasnął. Ja oczywiście nie, bo jakoś tchu nie mogłam złapać, ale też bałam się poruszyć żeby go nie zbudzić. Około 2:30 zaczęła się uaktywniać Helena. Słychać było wyraźne kopnięcia w łóżeczko i jakieś pojękiwania. Ignacy się obudził więc zaproponowałam mu, że może położy się w swoim pokoju, a ja położę się tam z nim, bo inaczej siostra ...